Każdy, kto choć raz chciał sprzedać swoje używane auto, na pewno wie, że to nie lada sztuka. Już sama świadomość, że musiałem pokazywać komuś swoje auto z kilkunastoletnią historią, przyprawiało mnie o mdłości. Naczytałem się historii, jakie cuda potrafią wymyślać kupujący. Do tego w dzień, kiedy chciałem zrobić fotki, okazało się, że na prograch z obydwu stron jest mnóstwo rdzy. Co z tym zrobiłem i jak ogarnąłem swoje auto do sprzedaży? Na początek zamówiłem najazdy samochodowe na platformie zakupowej Allegro, a dalej już jakoś poszło.
Jak przygotowałem swoje auto do sprzedaży? Zrobiłem więcej, niż chciałem, ale słusznie
Raczej nie miałem w planach konserwacji podwozia i szpachlowania w miejscach ubytków po oczyszczonych ogniskach rdzy. Cóż mogę rzec… mus to mus. Skoro chciałem sprzedać auto i nie narażać się na intensywne negocjacje z kupującymi, musiałem doprowadzić progi do porządku. Jak już oceniłem skalę problemu, zacząłem szukać w telefonie produktów, które pomogłyby mi szybciej przeprowadzić prace naprawcze.

Znalazłem na Allegro najazdy samochodowe używane. To produkty, które można wykorzystać w profesjonalnym warsztacie, ale znalazłem w opisach, że bez problemu sprawdzą się też podczas szybkich prac pod blokiem. Nie czekając długo, sprawdziłem dostępne nowe i używane najazdy samochodowe, zamówiłem je i zaraz po dostawie zabrałem się do pracy.
Ostatecznie przygotowałem auto znacznie lepiej, niż chciałem początkowo. Myślałem, że tylko umyję je z zewnątrz, odkurzę środek i popsikam popularnym środkiem, który wydobywa blask nawet z najbardziej zmatowiałych plastików. Dołożyłem do tego konserwację podwozia, zabezpieczenie progów i naprawę drobnych ubytków z własnoręcznym lakierowaniem. Brzmi jak skomplikowana operacja na otwartym podwoziu, ale w praktyce zamknąłem wszystko w kilka dni. A po kolejnych kilku dniach samochód miał już nowego właściciela.
Jakie problemy pojawiły się, kiedy już zacząłem naprawiać zardzewiałe progi w aucie?
Byłem pewien, że to będzie szybka robota: trochę papieru ściernego, odrdzewiacz, podkład i po sprawie. Wystarczyło mocniej przejechać szczotką po progu, żeby z małej rudej kropki zrobił się temat do roboty na co najmniej pół dnia.
Najbardziej zirytowało mnie to, że rdza była sprytnie schowana pod starą konserwacją. Z zewnątrz wyglądało to, jak kilka bąbli, a po oczyszczeniu wyszły cienkie miejsca, pęknięcia i brzydkie naloty przy łączeniach blach. W jednym miejscu aż się zatrzymałem, bo nie wiedziałem, czy jeszcze szlifuję rdzę, czy już robię dziurę.
Do tego doszedł kurz, opiłki, niewygodna pozycja i ciągłe sprawdzanie latarką, czy nie zostawiłem czegoś pod spodem. Najazdy bardzo mi pomogły, ale i tak szybko wyszło, że naprawa progów to nie jest kosmetyka, tylko cierpliwe dłubanie centymetr po centymetrze.
Jak wybrałem najazd samochodowy potrzebny do przygotowania auta pod sprzedaż?
Przed sprzedażą auta chciałem jeszcze raz spokojnie obejrzeć podwozie, progi i okolice wydechu. Bez kanału w garażu najprościej było podnieść samochód na stabilnych najazdach. A już wiedziałem, że rdza wychodzi na progi i naprawy mogą ostatecznie być „grubsze”, niż zakładałem.
Przy wyborze najważniejsza była dla mnie nośność, bo nie chciałem kupować czegoś „na styk”. Patrzyłem na najazdy samochodowe 3 T, 3,5 T i 5 T, żeby dopasować produkt do masy auta z zapasem. Znajomy podpowiedział mi, żeby sprawdzić też długość rampy, szerokość pod koło i jakość antypoślizgowej powierzchni, bo auto miało wjechać równo, bez nerwowego poprawiania i ryzyka, że auto zsunie się z rampy.
Na platformie zakupowej Allegro porównałem kilka produktów, sprawdziłem oceny, liczbę kupujących i czas dostawy, bo zależało mi na szybkim przygotowaniu auta do zdjęć i oględzin. Ostatecznie szukałem zestawu dwóch najazdów, a nie pojedynczej rampy, bo dawało mi to wygodniejszy dostęp do przodu auta.
Ile kosztował mnie podjazd samochodowy w komplecie z podnośnikiem 2.5 T?
Podjazd samochodowy w komplecie z podnośnikiem 2.5 T kosztował mnie mniej więcej tyle, ile średnia półka w wynikach wyszukiwania, czyli około 150-350 zł. Droższe najazdy z podnośnikiem hydraulicznym kosztowały już około 600 zł i więcej. Na co się zdecydowałem? Mój cel to średnia półka cenowa. Jak na moje potrzeby w związku z przygotowaniem auta do sprzedaży – taki produkt był zupełnie wystarczający.
Naprawiłem progi zniszczone przez rdzę – sam z najazdami kupionymi na Allegro
Progi wyglądały dobrze tylko z daleka, bo po dokładnym myciu wyszły purchle, odpryski i pierwsze dziury przy krawędzi. Nie chciałem sprzedawać auta z takim problemem, więc kupiłem najazdy samochodowe i zrobiłem szybki serwis.
- Najpierw umyłem dokładnie dół auta i zostawiłem go do wyschnięcia. Potem wjechałem powoli na najazdy i zabezpieczyłem samochód klinami. Obejrzałem progi od spodu, żeby sprawdzić, gdzie rdza weszła najgłębiej. Zdrapałem luźny nalot szczotką drucianą i papierem ściernym.
- Miejsca z mocniejszą korozją oczyściłem do zdrowej blachy. Odtłuściłem powierzchnię i nałożyłem preparat antykorozyjny. Po wyschnięciu uzupełniłem drobne ubytki masą naprawczą do karoserii. Wyrównałem całość papierem ściernym, żeby próg nie wyglądał jak łatany na szybko.
- Na koniec położyłem podkład, lakier i warstwę zabezpieczenia do podwozia. Całość zajęła mi popołudnie, ale efekt był dużo lepszy niż szybkie zamaskowanie problemu przed zdjęciami.
Najazdy dały mi wygodny dostęp do miejsc, których normalnie prawie nie widać. Dzięki temu mogłem zrobić naprawę spokojniej i dokładniej, bez wciskania się pod auto na ślepo. Przy sprzedaży, miałem też czyste sumienie, bo kupującemu mogłem pokazać, co było zrobione i jak wygląda próg od spodu. Niczego nie ukryłem. Kupujący docenił, że pokazałem mu naprawione miejsca i nie musiał zgadywać, co dzieje się pod autem.
Stan techniczny auta na sprzedaż a zainteresowanie kupujących
W sprzedaży auta chodzi o to, żeby ostatecznie znaleźć nowego właściciela, a nie miesiącami „sprzedawać” swoje auto, przedłużając tylko obowiązkową polisę OC. Wszyscy mówili mi, że stan wizualny i techniczny auta jest ważny i będzie mieć wpływ na poziom zainteresowania moją ofertą. Nie chciałem wierzyć, początkowo stawiałem na swoim, ale życie (a może raczej rynek) szybko zweryfikowało.
Kiedy naprawiłem progi, polakierowałem i delikatnie zabezpieczyłem podwozie, postanowiłem zrobić kilka zdjęć. Pokazałem je w ogłoszeniu i wtedy się zaczęło. Nie, nie chodzi o ciągłe telefony „Panie, dam 3000 zł i zabieram za godzinę”. Wręcz przeciwnie, potencjalni kupujący dzwonili, pytali i chcieli kupić moje auto – nawet o dziwo bez większych negocjacji. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobry stan wizualny, techniczny i brak ognisk rdzy na progach, mogę realnie podnieść wartość pojazdu.
Czy rampa – najazd samochodowy z podnośnikiem może przydać się przy oględzinach?
Przy sprzedaży auta kupujący coraz częściej chce zobaczyć nie tylko lakier i wnętrze, ale też stan podwozia. Właśnie wtedy dobrze sprawdza się najazd samochodowy z podnośnikiem, bo pozwala szybko unieść auto i pokazać newralgiczne miejsca bez wizyty w warsztacie. Takie rozwiązanie sprawdziło się u mnie, bo mogłem od razu pokazać konkrety kupującemu.
Dla mnie ważne było też to, że najazdy samochodowe pozwoliły wygodnie sprawdzić ewentualne wycieki i zrobić zdjęcia pod auto jeszcze przed publikacją ogłoszenia. Na Allegro porównywałem różne modele, od prostych ramp po zestawy najazdowe Barracuda 2000 kg.
Przeglądałem też Internet i wyczytałem, że sporo osób szuka najazdy samochodowe używane, żeby ograniczyć koszty przy jednorazowym przygotowaniu auta do sprzedaży. Ja wolałem kupić nowe najazdy samochodowe na Allegro, bo zależało mi na szybkim dostępie i sprawdzonych opiniach. Wiedziałem też, że wykorzystam je w przyszłości, bo lubię samodzielnie serwisować swoje auto – zarówno pod blokiem, jak i w prywatnym garażu.
Artykuł sponsorowany